Stowarzyszenie Dzieciom Będzina

Pomoc dzieciom i młodzieży z powiatu oraz miasta Będzin.


42-500 Będzin
ul. Modrzejowska 89
dzieciombedzina@interia.pl
tel.: (0-32) 761 82 54

KRS 0000219000
Organizacja Pożytku Publicznego


Nawigacja:


Integracja na Litwie (27-09-2009)

Obszerna relacja...

W ramach Projektu SDB “Pomóżmy dzieciom tak, aby kiedyś pomogły sobie” z Polsko-Litewskiego Funduszu Wymiany Młodzieży na Litwę wyjechały następujące osoby:
Karolina Ostrowska-Bargieł, autorka i koordynator projektu, Naczelnik Biura Współpracy z Zagranicą UM Będzin; Aleksandra Hałan, Aleksandra Lipa, pracownicy Biura Współpracy z Zagranicą UM Będzin; Anna Ozimek, Ilona Kula, wolontariuszki, reprezentantki Stowarzyszenia Dzieciom Będzina; Katarzyna Popczyk, Karolina Wieśniak, Kaja Sorn, Marta Brzezińska, Eliza Sobania, Anna Olczyk, uczennice Gimnazjum nr 6 w Miejskim Zespole Szkół nr 4 im. Noblistów Polskich w Będzinie; Artur Polak, wicedyrektor MZS nr 4.

Galeria zdjęć – FOTOREPORTAŻ Ani Ozimek. ZAPRASZAMY:)

Relacja Ilony Kuli z wyjazdu na Litwę:

Kaisiadorys, Rumsiskes, Trakai, Wilno – kilka zdań o pobycie na Litwie w ramach projektu „Pomóżmy dzieciom tak, aby kiedyś pomogły sobie”, 17 – 21. 09. 2009r.

Z Będzina wyjechaliśmy około 7. rano, po zapakowaniu wszystkich niezbędnych rzeczy i policzeniu grupy. W busie wcześniej poznałam Anię, chwilę potem wsiadły dziewczyny z będzińskiego gimnazjum, pan Artur – ich wychowawca, oraz trzy panie z Urzędu Miejskiego. Kilka minut przed 7. przyjechała, aby nas pożegnać, pani Halina, prezes SDB. No i ruszyliśmy w dwunastkę, a raczej czternastkę, wliczając panów kierowców. Pogoda była fatalna, ale im dłużej jechaliśmy na północ Polski, tym niebo stawało się jaśniejsze i większe, aż słońce zagarnęło naszego busa i przekroczyliśmy granicę. Na miejscu byliśmy około 20. Już wcześniej poinformowano nas, że mieszkać i nocować będziemy na terenie Litewskiego Muzeum Ludowego w Rumsiskes (zajmującego bagatela 175 ha), lecz mimo to kilka osób wciąż spodziewało się sklepu. Była karczma i herbaciarnia, owszem, ale ten fakt odkryliśmy za późno. Zanim wysiedliśmy z busa, pani Karolina przećwiczyła z nami po litewsku „dobry wieczór”, więc powitanie wypadło naprawdę sympatycznie, szczególnie, że większość z nas zetknęła się z językiem litewskim po raz pierwszy. Na miejscu kilka osób czekało na polskich gości od kilku godzin. Po wymianie uścisków panie zaangażowane w projekt oprowadziły nas po dwupiętrowym domu, w którym mieliśmy mieszkać, a po zakwaterowaniu poczęstowano nas kolacją. Zjedliśmy szybko i szybko pożegnaliśmy się z Litwinami, gdyż było już późno, a jutrzejszy dzień miał być intensywny. Następnego dnia, tuż po wspólnym śniadaniu, na którym była już obecna młodzież litewska, udaliśmy się na rynek Muzeum. Tam, w czarnym drewnianym domku spędziliśmy czas do obiadu. Przed prezentacją działalności Stowarzyszenia Dzieciom Będzina oraz przedstawieniem broszury o prawach dziecka w Polsce, bawiliśmy się. Zanim wszyscy dotarli w ów punkt integracyjny, rozwiesiłyśmy z Anią plakaty, aby każdy wiedział, co w chatce robimy. Karolina, Ola i Ola (panie z UM w Będzinie) przygotowały wszystko, co działo się tego dnia. Gdy wszyscy zgromadziliśmy się już w sali, czyli 24 osoby (12 ze strony Polskiej i 12 ze strony Litewskiej), otrzymaliśmy torby z upominkami, spośród których wygrzebaliśmy szybko koszulki z logo Polsko – Litewskiego Funduszu Wymiany Młodzieży i „smycze” z naszymi imionami. Tak przyodziani rozpoczęliśmy zabawę w szukanie osoby o tym samym kolorze oczu bądź o tej samej długości ręki. Oczywiście osoba miała być z drugiego kraju. Bardzo oryginalny „ice breaking” – zamiast rozmowy po angielsku lub rosyjsku zaglądanie sobie w oczy, pytanie o znak zodiaku, zupełnie jakby słowa nie były najważniejsze, a nieznajomość języków narodowych miała stracić na negatywnym znaczeniu. Kolejna gra również to potwierdzała. Połączonymi dłońmi próbowaliśmy narysować dom i zwierzę przy owym domu. Śmiechu było dużo, wyrysowane psy i motyle osiągały wielkość połowy kartki, ale nie było domu bez komina i osobliwych drzew w około. Ożywieni nietypowym poznaniem się, zasiedliśmy do wysłuchania wspomnianych już prezentacji. Na początek wszystko o Prawach Dziecka w Polsce, stosownych dokumentach oraz pracy Rzecznika Praw Dziecka. Później omówienie działalności SDB w Będzinie, celach stowarzyszenia i metod realizacji owych celów.
Z obserwacji można było wywnioskować, iż brzmiący wojowniczo projekt „Brygady koszykowe” wywołał szczególne poruszenie. Na wspólny obiad ruszyliśmy pełni przedpołudnia. Druga część dnia wyglądała podobnie, lecz wieczór miał być wieczorem międzykulturowym, co oznaczało prezentację, nie tyle werbalną co fizyczną, swojego regionu i kraju, co z kolei oznaczało śpiewy, tańce i wspólne gotowanie. I tak też się było. Grupa polska wymalowana na biało-czerwono zatańczyła poloneza i zaserwowała bigos. Grupa litewska wyprowadziła uczestników na podwórko i tańczyliśmy na świeżym powietrzu. Po zabawach zasiedliśmy do bogatej, bo podwójnej, kolacji. Potem, kto mógł, biegał. Młodzież litewska i polska zintegrowały się najuczciwiej wtedy, kiedy przyszło odzyskiwać lekkość sprzed kolacji. No jeszcze było wypisywanie imion na koszulkach, ale to już odrębna historia. Dnia drugiego z samego rana udaliśmy się do Centrum Dnia Dzieci w Rumsiskes. Po śniadaniu w małej przytulnej stołówce oprowadzono nas po salach budynku. Zobaczyliśmy m. in. pokój do odrabiania lekcji, nauki tańca, gabinet psychologa oraz salę, w której zgromadzono prace dzieci korzystających z pomocy ośrodka. Zanim wróciliśmy na warsztaty decoupage, wzięliśmy udział w grach przygotowanych tym razem przez panie i dzieci z Centrum, co pozwoliło zbliżyć się jeszcze bardziej i nie czuć zrozumiałego dystansu wobec siebie. Warsztaty decoupage odbyły się na terenie „naszego” muzeum. Decoupage jest techniką ozdabiania przedmiotów w taki sposób, aby wydawały się stare, z innej epoki. My, grupa polska i litewska, dostaliśmy akurat drewniane ramki, które już pomalowane, zaprezentowaliśmy na rynku. Po obiedzie, przed wyjazdem do zamku w Trokach, poszliśmy wszyscy na krótki spacer nad Morze Kowieńskie. Z punktu widokowego rozciągała się niebiesko-zielona panorama wody, nielicznych plaż, lasów i bezchmurnego nieba. Po zrobieniu zdjęć i wymianie uwag o urodzie tego miejsca wróciliśmy do busa. Zamek w Trokach, położony na wyspie jeziora Gałwe, niegdyś był siedzibą wielkich książąt litewskich, później więzieniem politycznym, a kolejno letnią rezydencją władców, by wreszcie dzięki pracom restauracyjnym stać się obiektem udostępnionym turystom. Gotycki, masywny, przypominający w pewien sposób zamek w Malborku. Po przemieszaniu grup dostaliśmy zadanie sfotografowania poszczególnych obiektów budowli. Czasu było niewiele, więc niemal biegaliśmy wokół zabytku. Gdyby nie pomoc naszych litewskich przyjaciół, zrobienie zdjęć zajęłoby nam zdecydowanie więcej czasu. Kątem oka szło zauważyć wiele młodych par, które przyjechały na wyspę, aby na tle średniowiecznego zamku stanąć do ślubnego portretu. Na moście łączącym wyspę z lądem siedziało kilkoro dzieci. Grały nieumiejętnie na fletach, zbierały pieniądze. Zaniedbane stanowiły kontrast nie tylko dla przyjezdnych, ale i dla bogactwa miejsca, w którym żebrały. Mimo niemożności natychmiastowej pomocy, stanowiły dowód na sens organizacji pomagających dzieciom i uświadamiających je w ich prawach i możliwościach. Dzień trzeci projektu, był dniem, na który być może najbardziej czekaliśmy. Tuż po dobrym śniadaniu wyruszyliśmy do stolicy Litwy. Na miejscu, w Wilnie, powitała nas pani przewodnik. Najważniejsze zabytki Wilna zwiedzaliśmy w ciszy, słuchając opowieści przewodniczki i raz po raz wymieniając spojrzenia o obiektach związanych tak z Litwą jak i z Polską. Mimo pośpiechu udało nam się zobaczyć naprawdę wiele: m. in. Ostrą Bramę, Klasztor Bazylianów z Celą Konrada, Uniwersytet Wileński czy Kościół św. Anny. Zwiedzając, poruszaliśmy się wąskimi, średniowiecznymi uliczkami. Po zrobieniu ostatnich zdjęć udaliśmy się prosto do siedziby organizacji pracującej z dziećmi. Na miejscu, w Gelbekit Vaikus (nazwa organizacji), poczęstowano nas herbatą i opowiedziano o założeniu i celach organizacji. Działalność Gelbekit Vaikus, której priorytetem podobnie jak w przypadku będzińskiego SDB jest polepszenie sytuacji dziecka, opiera się na ochronie praw dziecka, pracy z dziećmi z rodzin dysfunkcyjnych oraz organizowaniu czasu wolnego. Ośrodek działa w kilkunastu centrach, jednakże z powodu skutków kryzysu gospodarczego, niektóre są obecnie zamknięte. Z pomocy organizacji korzysta ok. 3 tyś. rodzin. Po prezentacji udaliśmy się na obiad, a później do Rossy, szczególnej dzielnicy Wilna. Po powrocie do Rumsiskes odbył się wieczór podsumowujący i ewaluacja. Pani Karolina rozdała każdemu stosowne ankiety, dzięki którym będzie można stwierdzić na ile ów projekt się udał. A udał się na pewno, wszyscy bez względu na wiek byli zadowoleni. Późnym wieczorem przyszedł czas na pożegnania i ostatnie wspólne fotografie. Rano, po krótkim pożegnaniu współorganizatorów, wsiedliśmy do naszego busa i ruszyliśmy do Polski. Zaskoczeni kontrastem powrotu i zmęczeni wydarzeniami, spaliśmy albo oglądaliśmy filmy. Pierwsze kroki w stronę porzuconej przed kilkoma dniami codzienności czekały nas dopiero jutro.

Powrót do wszystkich aktualności »